AcyMailing Module

Reklama

Patroni medialni

Reklama
Reklama
Reklama

Sponsorzy

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Polecamy

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Wystawa

Nowy Targ był ośrodkiem handlu lokalnego, regionalnego, ale też międzynarodowego. Handel zasilał kasę miejską i powodował wzrost dobrobytu mieszkańców Na rozwój tej działalności wpływało położenie miasta na skrzyżowaniu szlaków handlowych. Choć dziś nie wydaje się to takie oczywiste, w tamtych czasach droga z Krakowa na Węgry wiodła właśnie przez Nowy Targ i dalej na Orawę lub wzdłuż Dunajca, przez Czorsztyn na Spisz i górne Węgry. Rozwój handlu umożliwiły przywileje królewskie. Jednym z nich było prawo do jarmarku– najpierw jednego w roku, do którego z biegiem czasu  sukcesywnie dodawano następne. Kolejnymi cennymi przywilejami były: prawo drogi, które nie pozwalało kupcom wiozącym towar omijać Nowego Targu i prawo składu zmuszające kupców wystawiać na sprzedaż sól, ołów, a później i wino. Możemy sobie tylko wyobrazić taki średniowieczny jarmark. Na wyjątkowo duży, jak na ówczesne czasy, rynek   zjeżdżały karawany kupców oraz ciągnięte przez 4 konie wielkie drewniane wozy załadowane walcami soli – tzw. bałwanami ważącymi do 1800 kg. Podróż takich handlarzy odbywała się zwykle pod eskortą straży, co  było niezbędne z uwagi na rozbójników czyhających na bałwan soli – za ten cenny towar można było kupić całą wieś. Na jarmarku handlowali ołowiem kupcy z Olkusza, zaś miedź, żelazo, zboże i wino przywozili kupcy z Węgier. Nowotarżanie również  parali się handlem, głównie solą, śledziami w beczkach, suszonymi śliwkami. Z czasem asortyment sprzedawanych produktów się zmieniał. Przybywało jarmarków, królowie zwiększali ich ilość, chcąc pobudzić do życia, a nawet wskrzesić miasto po klęskach żywiołowych, najazdach wojsk. W ten oto sposób na przełomie XIX i XX w. odbywało się rocznie już 26 jarmarków.

W czasach autonomii galicyjskiej, kiedy rada miejska mogła stanowić o gospodarce miasta, uporządkowano sprawy związane z jarmarkiem. W 1900 r. opracowano regulamin targowy dla miasta. Możemy się z niego dowiedzieć wiele o wyglądzie placów handlowych, zasadach ich funkcjonowania i nie tylko. W czasach, gdy spisywano dokument, istniały trzy place targowe. Największym z nich był naturalnie Rynek, choć handlowano też na Małym Rynku (dzisiejszy plac Słowackiego) oraz na ulicach dochodzących do tych miejsc. Osobny, wybrukowany i ogrodzony plac – przeznaczony był na handel bydłem. Na jarmarku można było wystawić niemal wszystko, jak pisano w regulaminie: „…Oprócz ptactwa i zwierząt znajdujących się pod ochroną, artykuły spożywcze powinny być świeże, niesfałszowane, a chleb dobrze wypieczony”. Porządku pilnowało kilku policjantów, którzy – zważywszy, że na jarmarki przybywało ok. 10 000 ludzi – zapewne mieli co robić. W 1925 r. burmistrz miasta Józef Rajski ogłosił, że jarmarki odbywać się będą co tydzień w czwartek. Tradycja ta trwa do dziś, z tym że handluje się też w soboty.

W okresie międzywojennym handlarze rozstawiali stragany, budy, koziołki, sprzedawano też z furmanek tak licznych, że zastawiały całe ulice i trudno było się między nimi przecisnąć. Za postój fur zbierano opłaty przeznaczane na sprzątanie miasta. Handlowali rzemieślnicy rozmaitych profesji: kuśnierze, powroźnicy, rymarze, piekarze, kapelusznicy. Na jarmarku można było zaopatrzyć się również w artykuły spożywcze, m.in. wędliny, nabiał, warzywa i owoce. Na targ ściągali tłumnie okoliczni mieszkańcy, udane transakcje celebrowano w gospodach, które świetnie prosperowały. I choć powrót z jarmarku bywał trudny, to stanowił on święto, w którym obowiązkowo trzeba było brać udział. Handel obok rzemiosła i rolnictwa był podstawą nowotarskiej gospodarki.

Galeria zdjęć

Joanna Voit, www.sladamihistorii.nowytarg.pl